Kolejna odsłona Antykabaretu

Czym jest Antykabaret? To całkowicie nowa jakość na scenie artystycznej. Stosunkowo nowa, bo edycje Antykabaretu odbywają się już od lutego, trzynastego dnia każdego miesiąca. Tak też było i w grudniu. Ale do rzeczy. Antykabaret to dosyć elitarna alternatywa dla quasi kabaretowej papki serwowanej nam w mediach.  Przedrostek „anty” dodany nieco przekornie, bo tak naprawdę jest to kabaret w starym, dobrym stylu.  Jeżeli pozostajemy w konwencji to jest to fuzja antykabaretu, elementów antystand-upu i antypiosenki i odrobinę naukowej antyprelekcji.  Dlaczego elitarna?  Wpływa na to renoma restauracji Convivo (tam odbywają się występy), ceny biletów (trochę wysokie jak na studencką kieszeń) i poczucie humoru nie dla każdego. Jeżeli szukasz głupawych gagów o politykach i Mariolce – omijaj Antykabaret szerokim łukiem.  Na grudniowej edycji publiczność urzekły występy mniej lub bardziej znanych osobistości wrocławskich i nie tylko. Usłyszeliśmy m.in.: śpiew Kamili Bakalarczyk, dra Bogusława Bednarka stałego uczestnika spotkań, który przedstawił w swój oryginalny sposób ciekawostki gastronomiczno-geograficzne, poczynając od przygód Sinbada, przez krainę Blefusków, aż po Nibylandię. Swoje zdolności sceniczne pokazali bardziej doświadczeni wśród blasku reflektorów aktor Edwin Petrykat i Jan Węglowski, który przedstawił serię wierszyków-zagadek, oraz debiutanci: dyrektor Biura Promocji Miasta Paweł Romaszkan i redaktor Mariusz Urbanek, przedstawiając w dowcipny sposób kulisy wydawnictwa Odra. Prawdziwymi gwiazdami wieczoru byli niewątpliwie laureat Nagrody Publiczności tegorocznej PAKI Ścibor Szpak ze swoim „generatorem dźwięków transcedentalnych”, czyli odkurzaczem;  argentyński muzyk Ariel Ramirez wydobywający niesamowite dźwięki tanga ze swojego bandoneonu (proszę państwa to NIE jest akordeon!) oraz obdarzona fenomenalnym głosem aktorka Teatru Muzycznego Capitol – Kasia Emose Uhunmwangho,  która brawurowo wykonała utwór Violetty Villas Przyjdzie na to czas. Nad całością czuwał pomysłodawca Antykabaretu, aktor Teatru Współczesnego Marek Kocot, który w swoim stroju Szkota prowadził profesjonalną i dowcipną konferansjerkę.

Spotkania Antykabaretu adresowane są do bardziej dojrzałej publiczności, ale ja bawiłam się świetnie. Oczywiście zdarzają się, za przeproszeniem, suche dowcipy czy anegdoty, które nie porwą młodego człowieka, aczkolwiek każdy może znaleźć coś dla siebie. Na scenie występują profesjonaliści i całkowici amatorzy, bo scena jest otwarta, może wystąpić każdy, kto ma odrobinę scenicznego drygu w sobie i ciekawą historię lub talent. Najważniejsze jest to, że całość nie jest infantylna i nadęta, panuje luźna artystyczna atmosfera. Ciekawe, co Antykabaret pokaże nam w styczniu i kto zagości na jego scenie, ale jedno jest pewne: będą to ludzie wyjątkowi.

Karolina Żurowska