Vista Del Mar – wernisaż Macieja Kułakowskiego

\"\"

Już dziś w klubie Firlej o godzinie 18.00 odbędzie się wernisaż wystawy Macieja Kułakowskiego. Wystawa będzie czynna do 14.12.2011r. Wstęp wolny.

„Vista Del Mar” („Z widokiem na morze”) to cykl fotografii, który powstał na przełomie 2010 i 2011 roku, na wschodnim wybrzeżu Hiszpanii, podczas wyjazdu stypendialnego autora. Jest on próbą podjęcia na nowo tematu, zaproponowanego przez amerykańskich fotografów w II połowie XX wieku, pod nazwą „New Topography” – oscylującego wokół przestrzeni oraz wpływu człowieka na krajobraz jego egzystencji. Tytuł cyklu nawiązuje do zdjęcia, które wykonał Henry Wessel w 1995 roku.

Fotografie Kułakowskiego odarte zostały z wszelkich „artystycznych falbanek” i zredukowane do stanu zasadniczo topograficznych historii z uwzględnieniem postaci – bardziej jako elementu dopełniającego krajobraz i przenoszącego znaczną ilości informacji wizualnych, niż głównego sprawcy zaistniałych sytuacji. Minimalistyczne kadry w odcieniach szarości przyciągają wzrok widza symetrią, harmonią i spokojem.

\"\"

Cykl „Vista Del Mar” prezentowany był na Międzynarodowym Festiwalu Fotografii Młodych 2011 w Jarosławiu, gdzie zdobył wyróżnienie. We Wrocławiu zaś eksponowany jest w całości po raz pierwszy (kilka zdjęć prezentowanych było podczas jesiennej edycji TIFF).

Maciej Kułakowski, fotograf, grafik i podróżnik, obecnie mieszka we Wrocławiu, gdzie ukończył fotografię na Akademii Sztuk Pięknych. Odbył również studia w ramach programu stypendialnego na Wydziale Artystycznym UPV w Walencji. Nie należy do ZPAF. Prowadzi bloga www.maciekkulakowski.tumblr.com

(mp)

Intrygujący świat polaroidów – relacja z wystawy Darka Ozdoby

 Zaprezentowane przez Darka Ozdobę prace, to cykl polaroidów o różnorodnej tematyce, który artysta tworzył przez kilka lat. Fotografie tworzą odrealniony, niesamowity świat, na którego odbiór wpływa również to, iż każdy pojedynczy element jest unikatem. To właśnie specyficzna cecha obranej przez twórcę techniki, która w przeciwieństwie do bardziej dziś rozpowszechnionych technik fotografii cyfrowej, bądź analogowej uniemożliwia reprodukowanie. Niewielki format prac wymaga koncentracji, uwagi i dokładnego przyjrzenia się.

Podczas wernisażu wystawa spotkała się z bardzo pozytywnym odbiorem. Kilku gości próbowało skłonić artystę do rozmowy, a ten, choć owo zaproszenie przyjął, nie chciał dopowiadać dodatkowych treści oraz sugerować jakiejkolwiek interpretacji. Odczytanie zdjęć pozostawił w gestii widza, niejako chowając się swoimi dziełami. Gest ów należy docenić, bo zdjęcia Ozdoby, choć spójne stylistycznie, prezentują szeroką rozpiętość tematyczną. Znajdziemy tu przedstawienia natury: pełne wolności i zieleni, ale też wizerunki wielkiego miasta, nasycone zielenią tak zimną, że cierpnie od nich skóra na plecach. Zdjęcia pędzących koni, przeplatają się z fotografiami złowieszczo wyglądających wieżowców, niewinnych dzieci i młodzieńców, z groźne wyglądającymi, karykaturalnymi dorosłymi. Owe różnice najlepiej podkreśla wspomniana już kolorystyka zdjęć. W tych „naturalnych” dominują ciepłe, budujące poczucie bezpieczeństwa zielenie i żółcienie, w tych miejskich zaś lodowato zimne fiolety i błękity, które bynajmniej nie wytwarzają przyjaznej atmosfery. Linia podziału jest więc jasno zarysowana, zdaje się, że wartościowanie także.

Mimo tych różnic wszystkie zdjęcia mają cechę wspólna. Każde z nich przedstawia fragment, jakąś część. Wyglądają jakby zostały zrobione w biegu. Taka technika, połączona z małym formatem fotografii, pogłębia uczucie zagubienia a jednocześnie zdaje się symbolizować rozczłonkowanie świata – niemożność uchwycenia całości. Tak jakby sens, istota rzeczy, objawiał się we fragmencie, nagłym przypadkowym olśnieniu. Używając terminologii Rolanda Barthesa można by rzec, że Ozdoba opowiada się po stronie punctum, nie studium. Mi zaś takie postrzeganie świata jest zdecydowanie bliższe i chyba dlatego zapałałem szczerą sympatią do tych niewielkich fotografii, próbujących uchwycić wyjątkowość rzeczywistości, przez jej rozczłonkowanie.

Paweł Bernacki

Z innej strony o…

\"\"

Fotografia jako pełnoprawna dziedzina sztuk wizualnych rozwija się w Polsce niezwykle dynamicznie – świadczy o tym między innymi ogromna popularność szkół i kierunków fotograficznych, a także pochodne im kursy i warsztaty. Wyjątkowym zainteresowaniem cieszą się również wystawy i festiwale fotograficzne, których na kulturalnej mapie Polski jest coraz więcej.


TIFF powstał z myślą o dynamicznym rozwoju kultury wrocławskiej, w obszarze której wciąż niewystarczająco miejsca poświęca się właśnie fotografii. Wiosną tego roku, w czasie organizacji cyklu polsko-niemieckich autorskich spotkań fotograficznych i wystaw towarzyszących, pojawiło się nieśmiałe pragnienie, aby fotografia we Wrocławiu wzrosła do poziomu, który przywróci miastu pozycję silnego ośrodka fotograficznego w Polsce. Powołanie do życia festiwalu jest bowiem nawiązaniem do bogatej tradycji wrocławskiej twórczości fotograficznej, która na przestrzeni lat oddziaływała na cały kraj i państwa sąsiednie. TIFF dąży do tego, aby wznowić ten kierunek i stać się katalizatorem dla rozwoju fotografii poprzez oferowanie różnorodnym środowiskom (lokalnym, artystycznym i akademickim) melanżu aktywności w obrębie fotografii i sztuk pokrewnych.

\"\"

W pierwszej kolejności organizatorzy zapraszają do udziału w spotkaniach z polskimi i niemieckimi fotografami, którzy podczas autorskich pokazów slajdów i wystaw im towarzyszących podzielą się swoimi zawodowymi i artystycznymi doświadczeniami.

TIFF stworzy równie