Obejrzeć, przemyśleć…zapomnieć

Okres między Walentynkami i Dniem Kobiet jest niewątpliwie czasem, w ciągu którego repertuar kinowy jest wypełniony ckliwymi wyciskaczami łez i komediami romantycznymi. Wszystko co zawiera w swojej fabule słowa: miłość, namiętność, flirt i ogień na ogół ma we wspomnianym czasie dość duży wskaźnik popytu. Dobrze sprzedaje się także zraniona miłość, cierpienie i umieranie z miłości. Dzieje się tak przede wszystkim za sprawą płci brzydkiej, która zamiast wspiąć się na wyżyny swojej wyobraźni i zapewnić nam nowe niesamowite wrażenia, zazwyczaj nabywa dwie wejściówki do kina na seans, który ma spodobać się nam, czyli szeroko pojętej płci pięknej. Bo jak wiadomo jesteśmy na ogół romantyczkami, uginają nam się kolana na widok Orlando Bloom’a i lubimy publicznie się wzruszać. I właśnie ten proces miał stanowić podwaliny wątpliwego sukcesu produkcji I że cię nie opuszczę.

Jeżeli oglądanie cudzych potknięć sprawia wam przyjemność, myślę, że powinniście \"\"obejrzeć ten film. Jest niezaprzeczalną porażką reżysera Michael’a Sucsy’ego, który spoczął na laurach po sukcesie swoich Szarych Ogrodów, w których dość ambitnie uchwycił obraz toksycznych relacji matki i córki. Tym razem ambicji BRAK. Jest jedynie mdły odór komercji.

Jest to historia młodego małżeństwa, które przeżyło wypadek samochodowy. W rezultacie obrażeń Paige (Rachel Adams) zapada w śpiączkę. Jej mąż Leo (Channing Tatum) nie traci nadziei, wierząc, że jego żona odzyska przytomność. Gdy dziewczyna budzi się ze śpiączki, okazuje się, że nie pamięta mężczyzny swojego życia, ani żadnej chwili z czasu, gdy byli razem. Zrozpaczony Leo stara się za wszelką cenę odzyskać małżonkę, jednak nie jest to proste, ponieważ nie ma wsparcia nawet ze strony rodziców Paige…

Pomysł dobry, można by to naprawdę ciekawie przedstawić. Jednak co chwilę w zakamarki scenariusza wkrada się znany, przejedzony amerykański sen. W trakcie seansu dokuczał mi przede wszystkim brak emocji- miałam wrażenie, że aktorzy programu Pamiętniki z wakacji wkładają więcej serca w grę aktorską, niż to, co zaserwowano mi w powyższym filmie. Myślę, że tracąc pamięć, miałabym więcej oporu do mieszkania z kompletnie obcą mi osobą, niż postać Paige. Jej wystarczyło nagranie głosowe, które dostarczył jej mąż ( dla niej- facet podający się za jej męża). Typowa papka. Dobrze, że nie uderzył jej piorun, bo przypomniałaby sobie wszystko, wróciła do męża, żyliby długo i szczęśliwie, a ja jeszcze bardziej pożałowałabym pieniędzy wydanych na bilet.

Uważam, że dziwne jest to, jak popularny jest temat zbyt ambitnych rodziców i pragnących wolności młodych ludzi. Po raz kolejny sprzedano nam cierpienie wynikające z uszczęśliwiania na siłę. Paige, według swojego ojca, Billa Thorntona (Sam Neill) powinna studiować prawo, jednak wolała zostać artystką. W rezultacie uciekła do miasta, nie utrzymując kontaktu z rodziną. Oczywiście odniosła sukces, otwierając własne studio rzeźbiarskie- jakie to banalnie proste w amerykańskiej rzeczywistości.

Główna bohaterka nie pamięta niczego od czasu gdy wyjechała z rodzinnej miejscowości. O ironio! Zapomniała akurat o najszczęśliwszym okresie swojego życia (bynajmniej tak twierdzi jej mąż). Leo jest zatrwożony faktem, że jego żona z uśmiechem wraca do ludzi i miejsc o których mówiła same złe rzeczy. W czym więc tkwi tajemnica bohaterki? Jest małą, nieświadomą niczego, naiwną istotką, którą cały świat chce dogłębnie zranić, jednak zostaje ona wybawiona przez swojego męża- rycerza w imię miłości.

Zabolało. Zabolał stracony czas, zabolała bezmyślność filmu… ale przede wszystkim zraniła mnie informacja o budżecie I że cię nie opuszczę - wyniósł on 30 mln dolarów. A wiecie ile wyniosła pula pieniędzy włożonych w produkcję szumnie nagłośnionego Artysty, filmu nagrodzonego pięcioma Oscarami? Ponad połowę mniej! Boli? Mnie boli jak cholera.

Beata Peda

2 myśli nt. „Obejrzeć, przemyśleć…zapomnieć

Dodaj komentarz