Z teledyskiem w świat

Galeria

[slideshow] Wejście na rynek muzyczny w Polsce nie jest łatwe. Różne są drogi do sukcesu, często bardzo wyboiste, ale zawsze warto próbować. Tak jak próbuje wrocławski zespół The Formacja, który 26 listopada zaprezentował gościom EMPIK-u w C.H. Renoma swój teledysk … Czytaj dalej

Inteligencja finansowa

Każdy może rozwinąć w sobie inteligencję finansową!

Masz pasję i ciekawe pomysły ale nie wiesz jak przekształcić je w produkt rynkowy tak aby na tym zyskać? Posiadasz zasoby i środki finansowe, które chciałbyś dobrze zainwestować a nie wiesz od czego zacząć? Dzięki nam dowiesz się jak inteligentnie, w krótkim czasie pomnażać swoje pieniądze. Przygotowaliśmy dla Ciebie szereg szkoleń z zakresu finansów i inwestowania, dzięki którym zdobędziesz niezbędną wiedzę do szybkiego i sprawnego działania.

Już od 28 – 30 listopada 2011r. można wziąć udział w kolejnej edycji projektu Inteligencja Finansowa organizowana przez studencką organizację Studenckie Forum Business Centre Club. To kolejny zestaw bezpłatnych szkoleń i warsztatów o tematyce finansowej mających na celu pomóc młodym ludziom w efektywnym wykorzystaniu oraz zarządzaniu kapitałem pozyskiwanym z różnych źródeł. Szkolenia prowadzone przez specjalistów w swoich dziedzinach, a także wiedza i doświadczenie zaproszonych gości, pozwolą studentom na odkrycie własnych możliwości inwestycyjnych.

Udział w przygotowanym przez nas projekcie daje wiele korzyści. Dzięki nam pozyskasz wiedzę niezbędną na podjęcie trafnych decyzji biznesowych oraz skuteczne poruszanie się w sferze finansów i zarządzania.

Pamiętaj to nie Ty masz ciężko pracować na pieniądze, ale pieniądze, umiejętnie puszczone w ruch mają ciężko pracować dla Ciebie. Nie zwlekaj naucz się z nami skutecznego zarządzania kapitałem finansowym. Nie musisz być bogatym żeby zyskać sukces, do tego wystarczy Ci tylko umiejętne inwestowanie. Weź udział w naszych szkoleniach a nauczymy Cię tej sztuki.

HARMONOGRAM SZKOLEŃ

28.XI.2011 r.

Uczelnia: Uniwersytet Ekonomiczny

Piotr Borys „Środki UE na biznes”

godz. 11:30 – 13:00, sala: 1, bud. P (200)

Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości „Wsparcie dla młodych przedsiębiorców”

godz. 13:00 – 14:30, sala: 10, bud. J

Klub Sukcesu BEST „Trening motywacyjny”

godz. 15:00 – 16:30, sala: 112, bud. O

Uczelnia: Politechnika Wrocławska

Szkoła Inwestowania „Mądry Bogaty Rentier”

godz. 09:00 – 11:00, sala: AULA, A-1 (200)

Klub Sukcesu BEST „Trening motywacyjny”

godz. 11:00 – 13:00, sala: AULA, bud. A-1 (200)

Klub Sukcesu BEST „Bogaty Student”

godz. 13:00 – 15:00, sala: AULA, bud. A-1 (200)

Uczelnia: Uniwersytet Przyrodniczy

Bank Zachodni WBK „Kredyt inwestycyjny”

godz. 15:30 – 17:15, sala: IV C

29.XI.2011 r.

Uczelnia: Uniwersytet Ekonomiczny

Szkoła Inwestowania „Mądry Bogaty Rentier”

godz. 09:00 – 11:00, sala: 307, bud. H

StudBAN „Aniołowie Biznesu – kluczem do sukcesu Twojej firmy”

godz. 12:00 – 14:00, sala: 9, bud. J

Klub Sukcesu BEST „Fundusze Inwestycyjne”

godz. 15:00 – 16:30, sala: 112, bud. O

Uczelnia: Politechnika Wrocławska

Bank Zachodni WBK „Kredyt inwestycyjny ”

godz. 11:00 – 13:00, sala: AULA, A-1 (200)

Klub Cashflow Wrocław „Gra w Cashflow 101”

godz. 13:00 – 15:00, sala: 311, bud. B-5 (20)

Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości „Wsparcie dla młodych przedsiębiorców”

godz. 13:00 – 15:00, sala: AULA, A-1 (200)

Compentia „Strategie inwestycyjne na rynku forex”

godz. 15:00 – 17:00, sala: AULA, A-1

Uczelnia: Uniwersytet Przyrodniczy

Klub Sukcesu BEST „Trening motywacyjny”

godz. 12:00 – 14:00, sala: SRW

30.XI.2011 r.

Uczelnia: Uniwersytet Ekonomiczny

Klub Cashflow Wrocław „Gra w Cashflow”

godz. 10:00 – 11:30, sala: 307, bud. A (20)

Klub Sukcesu BEST „Bogaty Student”

godz. 13:00 – 15:00, sala: 106, bud. A

Bank Zachodni WBK „Kredyt inwestycyjny”

godz. 15:00 – 17:00, sala: 202, bud. A

Uczelnia: Politechnika Wrocławska

Klub Sukcesu BEST „Fundusze Inwestycyjne”

godz. 09:00 – 11:00, sala: 263, bud. A-4 (120)

StudBAN „Aniołowie Biznesu – kluczem do sukcesu Twojej firmy”

godz. 13:00 – 15:00, sala: 1.13, C-13 (40)

Uczelnia: Uniwersytet Przyrodniczy

Akademickie Inkubatory Przedsiebiorczości „Wsparcie dla młodych przedsiębiorców”

godz. 15:30 – 17:00, sala: IV C

(mp)

Śmiech przez krew

Idąc na premierę Frankensteina w reżyserii Wojciecha Kościelniaka minąłem mnóstwo eleganckich osób, ale nie wszystkie zmierzały w to samo miejsce co ja. Dosłownie w budynku obok, w Hali Stulecia, za chwilę miał się zacząć koncert Gorana Bregovića, czyli, chcąc nie chcąc, impreza konkurencyjna. Ale kiedy już kilkanaście metrów przed Regionalnym Centrum Turystyki Biznesowej, w którym spektakl jest wystawiany, zobaczyłem szpaler zakapturzonych postaci trzymających pochodnie i czarne flagi z literą „F”, wiedziałem, że zmierzam w dobrym (czyli złym) kierunku.

Na spotkaniu dla mediów dowiedziałem się, że największym wyzwaniem dla ekipy była konstrukcja sceny i ogólnie całej sali (w tym brak balkonu) w budynku Regionalnego Centrum Turystyki Biznesowej. Konrad Imiela zauważył, że najważniejszym wymiarem w teatrze jest głębokość przestrzeni, na której się wystawia, a z tym akurat w RCTB jest bardzo kiepsko – trzeba było między innymi wyjąć kilka rzędów krzeseł, aby się ze wszystkim pomieścić. Im bardziej w trakcie spektaklu czuć było, że nie jest to miejsce przyjazne aktorom i wszelkiej maści realizatorom (a było parę takich momentów), tym większy podziw wzbudzała ich sprawna wspólna praca. Nie przypominam sobie żadnej widocznej, poważniejszej wpadki spowodowanej tymi utrudnieniami – z ekipą Capitolu jest chyba jak z tym koniem, co i po błocie pójdzie.

Wszyscy wiedzą, o co mniej więcej chodzi we Frankensteinie. Należy on do tak rozpowszechnionych popkulturowych motywów, że aby się orientować, w zasadzie nie trzeba obejrzeć w całości żadnego z filmów opowiadających tę historię – a jest ich naprawdę sporo. Są wersje straszne, zabawne lub stawiające na klimat. Kładące nacisk to na postać monstrum, a to głównie na twórcę, doktora Frankensteina. Nie wspominam już nawet o znajomości powieści – została ona napisana w roku 1818 i właśnie sama data powstania może niektórych odstraszyć. To swoją drogą ciekawe, że postacie z gotycko-romantycznej  powieści reprezentującej wczesne science-fiction z początku dziewiętnastego wieku zagnieździły się tak dobrze w popkulturze. Często zdarza się, że to sam potwór nazywany jest Frankensteinem, co jest oczywiście błędem, ale tak często popełnianym, że aż „oswojonym” i wybaczalnym. Zresztą, pod koniec spektaklu znajduje się odwołanie do tej praktyki.

\"\"

Reżyser zapowiadał, że nie ma co doszukiwać się w jego spektaklu elementów powieści, natomiast wyraźnie będzie widać, że mocno inspirował się filmem z 1931 roku, w którym rolę monstrum grał Boris Karloff. Nie wiem czy to nie nietakt z mojej strony, ale ja odniosłem trochę inne wrażenie. Od najsłynniejszej ekranizacji z Karloffem musical Wojciecha Kościelniaka różnił się znacznie, choćby w tym, że reżyser potraktował historię Victora Frankensteina „kompleksowo” – zaczyna od opowieści o jego początkach na uczelni, ładnie wprowadza postacie skupione wokół głównego bohatera, umiejętnie stawiając je w kontrapunkcie do reszty studentów, którzy są bardzo nieprzyjaźni i służalczy względem profesora. Film, o którym mowa, zaczyna się właściwie „w środku” całej fabuły i traktuje istotne (zwłaszcza psychologiczne) motywy dosyć zdawkowo, co jest oczywiście zrozumiałe ze względu na rok produkcji i czas trwania (67 minut), a czego nie można powiedzieć o spektaklu. Jeżeli już miałbym się doszukiwać w spektaklu obecności ducha któregoś z filmów o Frankeinsteinie, to zdecydowanie powiedziałbym, że dominował Młody Frankenstein w reżyserii Mela Brooksa. Samo to nazwisko już właściwie mówi wszystko – chodzi o parodię. Spektakl Kościelniaka mimo obecności mrocznych momentów, pełnych napięcia i dramatyzmu, w przeważającej mierze ma charakter komediowy – wybuchy śmiechu wśród publiczności były częste i głośne. Pojawiły się również motywy obecne w książce, ewentualnie w filmach ściśle się jej trzymających (vide wersja z 1994 z Robertem DeNiro).

Jeżeli w czymś miałbym się jeszcze nie zgodzić z oceną reżysera jego własnego spektaklu, to byłaby to ilość „scenicznego okrucieństwa”. Zapowiadał on bowiem, że właściwie w ogóle nie będzie epatowania przemocą, czyli tym samym klimatu horroru, a tymczasem było kilka krwawych motywów rodem z mroczniejszych rejonów kinematografii (względnie historii). Nie jest to oczywiście zarzut, bo groteskowy klimat uzyskany przez zestawienie elementów komediowych z okrutnymi (ale nie strasznymi) poczynaniami monstrum był jednym z ciekawszych aspektów tego przedstawienia. W końcu dwuipółmetrowy dryblas z mózgiem mordercy nie może podejmować przemyślanych działań, ani być zbyt delikatny. Stąd też potwór jest bardziej wiarygodny w swoim szaleństwie, odnosząc przy okazji sukces jeśli chodzi o zaskarbianie sobie sympatii publiczności. Tym samym na scenie Capitolu dokonuje się pewna dekonstrukcja tej postaci poprzez połączenie w niej Borisa Karloffa, Christophera Lee i zastępu innych niesympatycznych zombie, z reagującym na dźwięk skrzypiec monstrum Mela Brooksa i archetypowymi „sympatycznymi głupkami”. A że są momenty mroczne i okrutne, na samym początku delikatnie zasugerował głos Konrada Imieli, który życzył „miłego… ekhm, udanego wieczoru”.

\"\"

Teoretycznie jest to musical, ale pojawia się sporo momentów „mówionych”, co wskazuje na to, że element muzyczny jest w pewnym stopniu służebny względem historii, fabuły, którą reżyser chciał opowiedzieć. Jak już pisałem, cała opowieść przedstawiona jest wyczerpująco – spektakl z przerwą trwa dwie godziny i pięćdziesiąt minut. Dzięki temu „przemiana” Victora Frankensteina z ciekawskiego naukowca w szaleńca z kompleksem Boga jest dobrze naświetlona i wiarygodna. Motyw relacji stwórca-twór został przyozdobiony czytelną aluzją do pewnego renesansowego dzieła, a sama refleksja nad mroczną i jasną stroną nauki oraz skutkami niezachowania pewnych granic w tej materii była przedstawiona w sposób mniej toporny niż w filmie z 1931 roku.

Właściwie brakło mi tylko dwóch rzeczy. Przede wszystkim muzyki na żywo – niektóre piosenki są naprawdę dobre i na pewno brzmiałyby jeszcze lepiej w wykonaniu zespołu. Mogę się tylko domyślać, że na przeszkodzie ku realizacji takiego zamysłu stały warunki, w których wystawiano – cała przestrzeń została wykorzystana doszczętnie i nie było już ani trochę miejsca na jakiegokolwiek muzyka. Drugi element, który bym chętnie zobaczył jako część tego spektaklu to bardziej rozbudowana scenografia laboratorium Victora Frankensteina. Wydaje mi się, że to jeden z istotniejszych smaczków wszystkich ekranizacji: archaiczne, złowrogo wyglądające urządzenia, szklane naczynia z różnokolorowymi bulgocącymi cieczami i dziwne konstrukcje do przewodzenia prądu – to wszystko na pewno spotęgowałoby niezwykły klimat przedstawiania. Ale na pewno byłoby to bardzo trudne zarówno z powodu przywołanego wyżej, jak i ze względu na przyjętą konwencję oszczędnej scenografii i wykorzystania rekwizytów.

Bez wątpienia do tego, że capitolowski Frankenstein jest widowiskiem efektownym i ekscytującym przyczynił się duet Mariusz Kiljan i Cezary Studniak. Ten pierwszy już chyba zawsze będzie mi się kojarzył z sympatycznym teleturniejem „Budujemy mosty”, który bardzo lubiłem w dzieciństwie, więc zobaczenie go w roli tak ekspresyjnej i skomplikowanej psychologicznie było bardzo interesującym przeżyciem. Aktor grający monstrum miał również spore pole do popisu, a to ze względu na to, że reżyser postanowił „dać mu głos”, podczas kiedy w większości filmów zasadą jest, że potwór wydaje z siebie tylko różne dziwne nieartykułowane dźwięki. Świetna była również postać rozgadanego Igora, który dzięki swojej nieudanej wyprawie po mózg geniusza tak naprawdę przecież przyczynił się do tragicznego (ale „klasycznego”) rozwoju wypadków.

Rozbudowany finał, w pierwszej części zdecydowanie apokaliptyczny, zawiera dużą dawkę czarnego humoru i realizuje pomysł, który chyba nie znalazł się w żadnym filmie o Frankensteinie. Roztoczona w nim wizja jest dosyć przerażająca, dlatego dobrze jest mieć świadomość, że to tylko sympatyczni aktorzy śpiewają na scenie takie straszne, eschatologiczne rzeczy. W jego drugiej części zostają już tylko ojciec i syn, Bóg i Adam, stwórca i jego dzieło, ale już nie pan i władca, a jeśli już, to w odwrotnym układzie. Epicki musical-horror-komedia – tego chyba jeszcze nie było we Wrocławiu. Dlatego tym bardziej warto się wybrać.

Jakub Kasperkiewicz

fot. Marcin Wenger / Teatr Muzyczny Capitol

Trzy Żywioły – Festiwal Filmów Świata

\"\"

W piątek, 25. listopada, do Kina Lwów we Wrocławiu zjadą miłośnicy filmów dokumentalnych – rasowego „kina świata”, podróżnicy, odkrywcy i eksploratorzy.

Trzy dni (25-27.11) najlepszych, nagradzanych na światowych festiwalach dokumentów o zmieniającym się świecie, innych kulturach i dalekich podróżach. Czeka nas 15 godzin projekcji.

Festiwal otworzy gość specjalny Festiwalu Ryszard Czajkowski – znany podróżnik, dziennikarz, operator filmowy, polarnik, członek The Explorers Club (piątek 25.11 o godz. 19.00). Zaprezentuje filmy z 35 lat swoich podróży – niezwykle rzetelne, ciepłe obrazy, pełne szacunku dla odległego świata. Wstęp na spotkanie z Ryszardem Czajkowskim jest bezpłatny. Program, dojazd, noclegi i karnety: www.3zywioly.pl.

Czajkowski – podróżnik i filmowiec, autor programu telewizyjnego „Przez lądy i morza”. Podczas swoich podróży wykonał kilkadziesiąt filmów o charakterze podróżniczo – geograficznym i ponad dwieście programów telewizyjnych. Fizyk z wykształcenia, z zamiłowania podróżnik, autor programu telewizyjnego „Przez lądy i morza”. W czasie swoich podróży na wszystkie kontynenty wykonał kilkadziesiąt filmów o charakterze podróżniczo – geograficznym i ponad dwieście programów telewizyjnych. Wynikiem jego podróży są reportaże w periodykach i ponad dwadzieścia indywidualnych wystaw fotograficznych prezentowanych nie tylko w Polsce.

Pierwsze jego wyprawy – to wyprawy polarne na Antarktydę i Spitsbergen. Początkowo interesował się krajobrazem, ale po pierwszej wyprawie do Indii oraz jeszcze królewskiego Afganistanu, coraz bardziej zaczęli interesować go ludzie, ich życiowe motywacje i religie.

Późniejsze wyprawy do innych krajów Azji, Afryki, i na wyspy Polinezji, pogłębiły te fascynacje. Organizował, więc i brał udział w kolejnych wyprawach do Afryki i Azji, wynikiem, których są filmy etnograficzne, między innymi „Sposób na Afrykę”, „Do źródeł Nilu”. „Spotkałem, Masajów” „Tajemniczy świat Dogonów”, „Tajemnice Wyspy Wielkanocnej” i „Quirimba – wyspa szczęścia”. Równolegle prezentował zdjęcia na kolejnych wystawach fotograficznych i pisał artykuły w różnych periodykach. Między innymi w „Papieskich Intencjach Misyjnych” i „Poznaj Świat”.

W uznaniu jego działalności, na Antarktydzie nazwano górę jego imieniem – Czajkowski Needle oraz został członkiem prestiżowego nowojorskiego klubu „The Explorers Club”.

W roku 2003 był znowu w Afryce w Etiopii. Zafascynowały go gór Semien. Przyroda, morfologia gór, ludzie, którzy uprawiają ziemie do wysokości 3600 – 3900 m.n.p.m., ale największe zainteresowanie wzbudziły w nim losy etiopskiego chrześcijaństwa. Świątynie na ambach, historia arki przymierz, świątynie w Lalibeli i samo, pełne życia, miasto. Do najciekawszych ostatnich podróży zalicza Deltę Okawango, Wielkie Zimbabwe, a przede wszystkim Dolinę Omo i jej mieszkańców: Hamerów, Mursi i Konso. Kilkakrotnie, w dawnych jeszcze czasach, próbował się tam dostać i w tym roku nareszcie mu się to udało. Jedna z ciekawszych podróży to przelot „samolotem AN-2, jednosilnikowym dwupłatowcem z Bełchatowa do Bukawu. W tym roku był w Meksyku na Jukatanie i interesował się piramidami Azteków, Majów i konkwista torami. Między innymi mapami, jakimi mogli oni się posługiwać.

Z wyglądu przypomina wilka morskiego – zawsze uśmiechnięty, ogorzały, z długimi siwymi włosami, aktywny, pełen energii i zapału. Mimo swoich osiągnięć, wiedzy i doświadczenia, wciąż jest zwykłym, skromnym facetem, który potrafi żartować z samego siebie.

www.3zywioly.pl – program, dojazd, noclegi i karnety

PROGRAM:

Wszystkie spotkania i pokazy odbywają się we Wrocławiu, w kinie LWÓW przy al. Aleja gen. Józefa Hallera 15

Piątek, 25.11.2011

19:00 – 22:00 – Otwarcie Festiwalu, spotkanie autorskie z Ryszardem Czajkowskim i prezentacja filmów(wstęp wolny):

  • Sposób na Afrykę (30’)

  • Do źródeł Nilu (28’)

  • Qirimba wyspa szczęśliwa (28’)

  • Między górami a pustynią (10’)

  • Tajemnice Wyspy Wielkanocnej (10’)

  • Laponia Zimą (20’)

Sobota, 26.11.2011

12:00 – 13:30 – Warsztat filmowy prowadzi Marcin Mamoń (wstęp wolny)

13:45 – Otwarcie drugiego dnia Festiwalu

14:00 – 180 stopni na południe, USA 2010, 85 min. (BLOK: Przygoda)

15:45 – Żyć poza systemem, Polska 2009, 20 min. (BLOK: Cywilizacja)

16:30 – Długi Marsz 70 lat później, Polska 2011, 60 min. (BLOK: Podróże)

17:45 – Samotnie przez Australię, Australia 2003, 52 min. (BLOK: Podróże)

19:00 – Wiedźmy z Gambagi, Ghana 2010, 55 min. (BLOK: Cywilizacja)

20:15 – Kosmiczni turyści, Szwajcaria 2009, 98 min. (BLOK: Podróże)

Niedziela, 27.11.2011

12:00 – Otwarcie trzeciego dnia Festiwalu

12:15 – Śmietnisko, Brazylia/Wielka Brytania 2010, 90 min. (BLOK: Cywilizacja)

14:00 – GoodBye, How Are You?, Serbia 2009, 60 min. (BLOK: Cywilizacja)

15:15 – Czwarta rewolucja, Niemcy/USA 2010, 87 min. (BLOK: Cywilizacja)

17:00 – Krajobraz bez ludzi, Grecja 2010, 55 min. (BLOK: Cywilizacja)

18:15 – Życie Jane, Niemcy 2010 107 min. (BLOK: Cywilizacja)

20:15 – YOGAWOMAN, USA 2011, 84 min. (BLOK: Cywilizacja)

www.3zywioly.pl – program, dojazd, noclegi i karnety

Nadchodzi "Frankenstein"…!

Galeria

[slideshow] 15 listopada w Regionalnym Centrum Turystyki Biznesowej przy ulicy Wystawowej 1 odbyło się krótkie spotkanie dziennikarzy z personelem Teatru Muzycznego Capitol w związku nadchodzącą premierą musicalu „Frankenstein” Wojciecha Kościelniaka. Rzecznik prasowy Joanna Kiszkis oraz dyrektor Konrad Imiela po krótkim … Czytaj dalej

Vista Del Mar – wernisaż Macieja Kułakowskiego

\"\"

Już dziś w klubie Firlej o godzinie 18.00 odbędzie się wernisaż wystawy Macieja Kułakowskiego. Wystawa będzie czynna do 14.12.2011r. Wstęp wolny.

„Vista Del Mar” („Z widokiem na morze”) to cykl fotografii, który powstał na przełomie 2010 i 2011 roku, na wschodnim wybrzeżu Hiszpanii, podczas wyjazdu stypendialnego autora. Jest on próbą podjęcia na nowo tematu, zaproponowanego przez amerykańskich fotografów w II połowie XX wieku, pod nazwą „New Topography” – oscylującego wokół przestrzeni oraz wpływu człowieka na krajobraz jego egzystencji. Tytuł cyklu nawiązuje do zdjęcia, które wykonał Henry Wessel w 1995 roku.

Fotografie Kułakowskiego odarte zostały z wszelkich „artystycznych falbanek” i zredukowane do stanu zasadniczo topograficznych historii z uwzględnieniem postaci – bardziej jako elementu dopełniającego krajobraz i przenoszącego znaczną ilości informacji wizualnych, niż głównego sprawcy zaistniałych sytuacji. Minimalistyczne kadry w odcieniach szarości przyciągają wzrok widza symetrią, harmonią i spokojem.

\"\"

Cykl „Vista Del Mar” prezentowany był na Międzynarodowym Festiwalu Fotografii Młodych 2011 w Jarosławiu, gdzie zdobył wyróżnienie. We Wrocławiu zaś eksponowany jest w całości po raz pierwszy (kilka zdjęć prezentowanych było podczas jesiennej edycji TIFF).

Maciej Kułakowski, fotograf, grafik i podróżnik, obecnie mieszka we Wrocławiu, gdzie ukończył fotografię na Akademii Sztuk Pięknych. Odbył również studia w ramach programu stypendialnego na Wydziale Artystycznym UPV w Walencji. Nie należy do ZPAF. Prowadzi bloga www.maciekkulakowski.tumblr.com

(mp)

Klasycznie i kreatywnie, czyli Jazztopad 2011

Mamy za sobą udany weekend, który stał pod znakiem Jazztopadu 2011. W Filharmonii Wrocławskiej wystąpili wirtuozi z Fred Hersch Trio oraz genialny Bobo Stenson & John Falt.Dwa różne koncerty, które na długo zapamiętają sympatycy światowego jazzu.

(na zdj. Fred Hersch Trio wraz z Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Wrocławskiej)

Pomysłem na drugi koncert z 8. wydania Jazztopadu był popis Freda Hersch’a, światowej sławy pianisty ze Stanów Zjednoczonych, który ma za sobą 20 wydanych płyt, oraz współpracę z najlepszymi jazzmanami na ziemi. Geniusz fortepianu zaprezentował recital solowy, następnie dał koncert z zespołem Fred Hersch Trio (John Hébert – kontrabas i Eric McPherson – perkusja) i z Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Wrocławskiej (dyrygent – Sebastian Perłowski). Zaczęło się mocno sentymentalnie, główny bohater sobotniego wieczoru pozwolił pospacerować po własnym świecie muzyki. Wraz z dołączeniem do artysty kolegów z tria, rozpoczęła się dynamiczniejsza i bardziej klasyczna część koncertu. Niesamowitymi umiejętnościami popisywali się, na przemian, kontrabasista z perkusistą. Gwiazdy wieczoru znakomicie uzupełniały swoje podejście do formy, co sprawiało żywe reakcje wśród publiczności tegorocznego Jazztopadu. Usłyszeliśmy znakomite utwory czerpiące z amerykańskiej szkoły jazzu, trzech świetnych indywidualistów zademonstrowało prawdziwą sztukę. Po przerwie odbyło się wyjątkowe połączenie jazzu z klasyką, której reprezentantem byli muzycy z Orkiestry Symfonicznej- efekt był fenomenalny. Jak najbardziej zasłużone owacje na stojąco pożegnały premierowy koncert artystów zza oceanu.

c

sch_concert_fot_Joanna_Stoga-12\” src=\”http://kontrastwroclaw.files.wordpress.com/2011/11/fred_hersch_concert_fot_joanna_stoga-12.jpg\” alt=\”\” width=\”640\” height=\”426\” />

(na zdj. od lewej: Fred Hersch , John Hébert, Sebastian Perłowski i Eric McPherson)

W niedzielę, podczas trzeciego koncertu festiwalowego słuchaliśmy i oglądaliśmy duetu Bob Stenson & Jon Fält ze Szwecji. Bob Stenson, to kolejny wybitny pianista na festiwalu we Wrocławiu. Do jego największych sukcesów można zaliczyć nagrodę European Jazz Prize i współpracę z muzykami największego formatu jak np. Sonny Rollins, Stan Getz i Don Cherry. Jon Fält jest kreatywnym perkusistą i wyjątkowo barwną postacią na scenie, o czym świadczy jego oryginalne wykorzystanie perkusji, oraz wszelkich instrumentów dostępnych w trakcie koncertu. Ten duet fortepian-perkusja współpracuje od 8 lat i pokazuje zupełnie inne podejście do muzyki, więc czekał nas zupełnie inny koncert. Było bardzo ekspresyjnie i kreatywnie. Rzadko spotykany dialog między muzykami, sporo improwizacji, maniakalne wyszukiwanie najróżniejszych dźwięków poprzez zaskakujące wykorzystanie instrumentów przez Jona Fält’a dały wyjątkowy smak niedzielnemu koncertowi. Bezcenne było spojrzenie organizatorów festiwalu, podczas kolejnych pomysłów na zastosowanie instrumentów użyczonych przez Filharmonię Wrocławską. Awangardowy występ jak najbardziej przełożył się na jakość proponowanej muzyki. Co zyskało uznanie wśród publiczności i kolejny koncert Jazztopadu 2011 zakończył się owacją na stojąco.

Przed nami kolejne koncerty. Już w najbliższy weekend w sobotę: Warsztaty Mistrzowskie – Dave Liebman oraz w niedzielę występ Dave’a Liebmana i Richiego Beiracha.

Adam Kruzel

 fot. Joanna Stoga

(zdjęcia pochodzą ze strony: http://www.jazztopad.pl/concert-photos )

Więcej informacji na: http://www.jazztopad.pl/program/

Fotorelacja ze spotkania "Wytańcz pomysł na biznes!"

Galeria

[slideshow] 9 listopada w klubokawiarni \”INSTYTUT\” odbyło się pierwsze spotkanie w ramach \”Wytańcz swój pomysł na biznes!\”. Projekt realizowany jest przez Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości. Pierwszymi gośćmi opowiadającymi o tym, jak oni wytańczyli swój pomysł, byli członkowie redakcji naszego miesięcznika: Joanna … Czytaj dalej

Komiksofon vol.6 – start już dzisiaj – 9 listopada – PUZZLE, godzina 19.00 !

\"\"

To już szósta edycja eksperymentalnego projektu, w którym polscy twórcy komiksowi mierzą się z interpretacją muzyczną swoich rysunków. Autorzy łącząc swoje rysunki z muzyką tworzą odmienne wynikowo medium na pograniczu animacji i komiksu. Po projekcji w miłej atmosferze można wysłuchać wywiadu z twórcami, zadać im intrygujące pytania oraz zdobyć autografy.

Goście szóstego Komiksofonu:

Tomasz Jakub Sysło- wrocławski artysta wszechstronny o bardzo charakterystycznej i rozpoznawalnej kresce. Absolwent wrocławskiego ASP. Nie boi się eksperymentować i dlatego tworzy w różnych formach i przestrzeniach: twórca ilustracji, murali, komiksów, malarz, projektant, grafik, w wolnych chwilach poeta i deejay. Jeśli jest coś czego nie robił jeszcze Tomasz to właśnie Komiksofon;)

Bartek Kuczyński- twórca z Poznania, zaangażowany fan i obrońca komiksu. Częsty uczestnik poznańskiej akademii dyskusyjnej komiksu i spotkań komiksowych. Publikuje w komiksowym zinie Biceps. Rysowanie to jego pasja. Z zawodu jest- uwaga- specjalista chirurgii ogólnej i adeptem medycyny estetycznej. Ciekawe jaką operację przeprowadzi na swoich rysunkach ten artysta by stworzyć Komiksofon i …czy pacjent przeżyje;)

Rozmowę z artystami poprowadzi Paweł Wojciechowicz- również twórca komiksowy

Komiksofon- komiks i muzyka na dużym ekranie. Zapraszamy!

WSTĘP WOLNY!

Stowarzyszenie Kultura WROdzona

(mp)

Zaszufladkowano do kategorii Newsy